piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział 2 ^^

Rano obudziły mnie promienie słońca gdy wstałam poszłam zjeść śniadanie, Anna wzięła wolne, więc musiałam sobie sama zrobić. Zjadłam szybko płatki kukurydziane i poszłam się ubierać. Z szafy wyciągnęłam czarno- różową spódniczkę przed kolana, czarny gorset oraz botki na grubym słupku, gdy już wykonałam wszystkie poranne czynności poszłam do salonu i oglądałam jakąś beznadziejną bajkę, zajadając się popcornem. Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi od razu poszłam otworzyć, zobaczyłam w nich Violettę, jej odwiedziny mnie nieco zdziwiły bo my się nawet nie kolegujemy.-Czego chcesz ?- warknęłam
-Spokojniej- uśmiechnęła się
-No więc ? Po co tu przyszłaś ?- zapytałam
-Wiesz...-zaczęła- Chciałabym z tobą porozmawiać- dodała
-Mów- powiedziałam
-Nie zaprosisz mnie ani nic ?- zapytała
-Ach tak, zapomniałam- powiedziałam otwierając szerzej drzwi- Wchodź- odparłam
-Dziękuję- uśmiechnęła się, zamknęłam za nią drzwi i poszłyśmy do salonu. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem.
-Ładnie dziś wyglądasz- odezwała się
-Nie ma co się oszukiwać, ja zawsze ładnie wyglądam. Po co przyszłaś ?
-Potrzebuję rady- odpowiedziała
- I chcesz ją ode mnie ?- zapytałam z niedowierzeniem
-Tak- powiedziała wesoła
- Więc ? O co chodzi ?- zapytałam patrząc na nią
-Jest chłopak i on mi się bardzo podoba- zaśmiałam się
- Serio ? Mnie pytasz o radę w sprawie chłopaka ?- spytałam
-Tak- odpowiedziała nie śmiało- No bo on jest cudowny i te jego oczy, ale jestem zbyt nieśmiała żeby do niego zagadać pomóż mi- nalegała
-Violetta, wyjdź. Nie dam ci rady bo po prostu nie umiem takich udzielać- powiedziałam i wyprosiłam 'koleżankę' z domu i z powrotem poszłam oglądać kreskówkę.
*Kilka godzin później*
-Naty !- krzyknęłam- Przynieś jeszcze sok
-Już idę- powiedziała i przyniosła mi sok oraz chipsy
-Co robimy ?- zapytałam
-Ja to chyba idę do domu- powiedziała i zaczęła ubierać kurtkę
-Weź jeszcze zostań, co ja będę sama robiła ?- zapytałam
-Zaproś Federico, właśnie się wprowadził obok ciebie- odpowiedziała
-Co ? Jaki Federico ?- spytałam
-Uczeń z wymiany z Włoch- odpowiedziała- Mieszka w tym zielonym domku jednorodzinnym, za ogrodzeniem- dodała
-Naprawdę ? Ale wiesz, we Włoszech są paszczury- zaśmiałam się- Nie będę go do siebie zapraszać
-Francesca jest z Włoch- stwierdziła
-Wiem i właśnie też z tego powodu go nie zaproszę
- I co, że ona też jest z Włoch ? Nie rozumiem- powiedziała
-Tobie coś tłumaczyć, Bo Francesca i Violetta to typowy plastik, a Fran jest z Włoch tak ?- przytaknęła- Więc ?- zapytałam- On też może być plastikiem- dodałam po chwili
-Aaaaaa- uśmiechnęła się- Ale spokojnie, powiem ci, że jest całkiem przystojny, spodobał się Violettcie
-Violi ? Na serio jej ?- zaśmiałam się- Idealnie, więc odbiję jej chłopaka
-Ludmiła.... Dlaczego taka jesteś ?- zapytała z lekkim zażenowaniem
-Taka moja natura- odpowiedziałam- Idziesz czy zostajesz ?- zapytałam
-Przepraszam jest już 21 Lu ja muszę iść. Pa- powiedziała i przytuliła mnie na pożegnanie
-Pa- powiedziałam i zamknęłam za nią drzwi. Poszłam na górę i wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż, przebrałam się w moją piżamę i położyłam się spać. Przez pół nocy nie mogłam zasnąć, ponieważ myślałam o tym dlaczego jestem taka wredna, po godzinie zasnęłam.

Przepraszam, że tak późno rozdział ;-;  Zapraszam do czytania :**

2 komentarze:

  1. Super opowiadania

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny ;)
    Strasznie się cieszę że piszesz tak szybko
    bo mogę czytać te twoje cudeńko
    Violetta po poradę dO Lu
    Oba chyba oszalała
    Czekam na nexciora ♥♥

    OdpowiedzUsuń

Komentuj :D